"Z juniorami do końcówki"

Bardzo ważną fazą gry w szachy są końcówki. Wielu początkujących graczy nie przykłada się jednak do ich trenowania, tłumacząc to na różne sposoby:

- "Gram mnóstwo partii i do końcówek nie dochodzi. Jeśli już, to są to końcówki już rozstrzygnięte, np. ja mam króla, dwie wieże, skoczka i trzy piony a przeciwnik króla i piona" 
- "Po co mam uczyć się końcówek, skoro już w początkowej fazie gry mogę zagrać źle i mieć przegraną - to na debiutach muszę się skoncentrować i jak je opanuję, zajmę się grą środkową i dopiero potem końcówkami"

No cóż. Z grubsza jest to błędne myślenie. Gracze na wyższym poziomie często powtarzają tytułowe: "z juniorami do końcówki". To zdanie dotyczy również starszych początkujących. A o co chodzi? A no właśnie o to, że końcówki przez poczatkujących są często pomijane i nie potrafią oni ich grać. Często w grze z silniejszym przeciwnikiem mają wrażenie, że stoją dobrze, ponieważ materiał jest równy, ale lepszy zawodnik wie, że dostał wygraną, teoretyczną końcówkę. Po przegranej, słabszy zawodnik nie ma nawet pojęcia, co się stało. Wydaje mu się, że błąd popełnił właśnie gdzieś w końcowej fazie gry, ale tak naprawdę zrobił to dużo wcześniej - w fazie środkowej, kiedy to przez niekorzystne wymiany, mimo, że równe materialnie, doprowadził do przegranej końcówki. Gdyby ją znał, to szukałby innych rozwiązań wcześniej i nie dopuścił do niej. 
Inną konsekwencją braku wiedzy o końcówkach jest sytuacja, kiedy równą pozycję przegrywamy, bądź wypuszczamy zwycięstwo mając na szachownicy wygraną. 

Wraz z podnoszeniem naszego poziomu gry podstawiamy coraz mniej bierek i taktyk, przez co partie się wyrównują. Coraz rzadziej będzie dochodziło do pozycji jak z pierwszego przykładu. Często natomiast będziemy mieli końcówkę z pozornie małą nierównowagą, np. król, wieża, pion przeciwko królowi i wieży. Wiele z takich końcówek jest teoretycznych, np. pozycja Luceny czy Philidora. Inne podlegają pod ogólną zasadę (np. odcięcia króla wieżą od gry i doprowadzenia piona z pomocą króla), którą można zastosować w wielu pozycjach.

Kolejnym argumentem "za" uczeniem się końcówek jest fakt, że często w tej fazie gry dysponujemy małą ilością czasu. Jeśli gramy partię klasyczną a na zegarze zostało nam kilka minut, to może zabraknąć czasu na wymyślenie koła na nowo - lepiej mieć podstawowe końcówki obcykane i stopniowo trenować coraz bardziej skomplikowane pozycje. Dzięki temu unikniemy frustracji po wypuszczeniu pozycji w łatwy sposób po kilku godzinach solidnej gry!

Poza tym, w końcówkach nie ma już miejsca na popełnienie błędu. Jeśli go popełnimy, to będzie już mało okazji na poprawienie pozycji. Jeśli błąd popełnimy w debiucie czy grze środkowej, to szanse na odrobienie strat są większe. To jak ze stratą bramki w piłkę nożną. Tracąc ją w 1 minucie, mamy cały mecz na wyrównanie a jeśli stracimy bramkę w doliczonym czasie gry, wyrównanie jest mało prawdopodobne. 

Odnośnie drugiego argumentu, skupiania się na debiutach, to moim zdaniem na ich temat podzieliłem się w innym wpisie:
Trenowanie gry środkowej ma już większy sens, ponieważ jest ona łącznikiem między wszystkimi etapami gry. W skrócie - w debiucie gramy po to, żeby uzyskać dobrą pozycję do gry środkowej a w grze środkowej skupiamy się na tym, aby skutecznie zaatakować lub wymusić na przeciwniku ustępstwa i przejścia do złej końcówki. 

Jak rozpocząć naukę końcówek? 

Jak to zwykle bywa, od elementarza. Czyli musimy wiedzieć, jakie figury zapewniają siłę matującą. Nie chcemy przecież doprowadzić do końcówki król i skoczek na króla, ponieważ mimo przewagi skoczka partia kończy się remisem (brak możliwości zamatowania przeciwnika). Następnie opanowujemy matowanie dwoma wieżami, hetmanem, wieżą, doprowadzania piona do promocji z pomocą króla, poznajemy sekrety piona bandowego, opozycję itd.

Końcówki, przy odpowiednim treningu, są dość proste do zrozumienia, ponieważ liczba wariantów do liczenia jest mniejsza. Dogłębna analiza wariantów w debiucie czy grze środkowej nawet na poziomie arcymistrzowskim jest często niemożliwa. To nie przypadek, że przed erą komputerów w szachach, najlepsi gracze potrafili wspólnie analizować pozycję z odłożonej partii przez całą noc, żeby znaleźć najlepsze posunięcia. A i tak często wybrana linia była obalana przez przeciwnika! W końcówkach liczba bierek na szachownicy jest mocno ograniczona, więc i liczba możliwych do wykonania ruchów też jest dużo mniej. 

Poznając różne i coraz bardziej skomplikowane pozycje z gry końcowej osiągamy kolejne małe sukcesy przybliżające nas do zdobywania kolejnych kategorii. Nigdy nie wiadomo, czy i kiedy dana końcówka pojawi się w naszej partii. Są takie, które mogą nie pojawić się nigdy, np. matowanie skoczkiem i gońcem. Mimo to, warto mieć chociaż podstawową wiedzę, jak taką pozycję rozegrać. Nie polecam jednak spędzać dużo czasu nad tym konkretnym przykładem, bo występuje naprawdę rzadko. Trzeba natomiast zdać sobie sprawę, że właśnie do wielu końcówek nie dochodzi na szachownicy, ale pojawiają się w głowach zawodników, w analizach wariantów, opracowywaniu strategii na grę. Oto przykład: na szachownicy jest równowaga materialna, jest kilka figur u białych i czarnych, ale biała mają wolnego, oddalonego piona na "a4" a czarne mają przewagę pionów 4:3 na skrzydle królewskim. Króle wcześniej zrobiły krótkie roszady i stoją na "g1" i "g8". Na co trzeba zwrócić uwagę? Właśnie na wolnego, oddalonego piona. Jeśli z szachownicy zdjęlibyśmy figury (oprócz oczywiście króli), to wolny pion doszedłby do "a8" i zapewnił wygraną białym. Jaki prosty plan na grę mogą mieć zatem białe? Dążyć do wymian figur. A czarne? Wprost przeciwnie! Figury mogą uniemożliwić pionowi marsz do przodu. Jeśli obie strony będą grały zgodnie z tym planem (białe będą oferować wymiany figur a czarne będą robić wszystko, żeby ich unikać - w dużym uproszczeniu, bo czasem wymiany mogą być korzystne dla czarnych - nie będziemy wchodzić w szczegóły), to może się faktycznie okazać, że do końcówki nie dojdzie, bo niby czemu czarne miałyby do przegranej świadomie dopuścić? Jeśli dzięki trzymaniu się dobrego planu gry gracze nie będą robili progresu w danej pozycji, mogą zgodzić się na remis lub, co często ma miejsce, jeden z graczy zniecierpliwi się i uprze na wygraną, może obrać inny, błędny plan, przez co pogorszy swoją pozycję i ostateczny wynik będzie niższy niż oczekiwany. 

Przejdźmy do końcówki

Trenowanie szachów od końca może wydawać się dziwne czy nieintuicyjne. Pomaga jednak w lepszym zrozumieniu, co dzieje się na szachownicy i budowaniu planu gry we wcześniejszych fazach gry.

Mam nadzieję, że po zapoznaniu się z tym wpisem, na poważnie usiądziecie do końcówek i urwiecie punkty przeciwnikom!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Gra on-line a jednak w realu?

Czy w szachach postępy robi się skokowo, czy stopniowo?

Genialne ruchy na chess.com