Szachowa gilotyna

Warto śledzić fora, grupy i profile szachowe na FB, bo jest tam tyle bzdur, że jest o czym pisać :). No samograje :)

Na tapetę biorę dziś post wrzucony na koncie Szkoła szachowa SzachMistrz Kalisz – Maciej Sroczyński. Właściciel konta, zapewne Maciej Sroczyński, moim zdaniem sprowokował bezsensowną dyskusję, swoim postem sugerując błąd sędziego, którego sędzia nie popełnił. Takie zachowanie cenionego szkoleniowca, sędziego, autora książek i aktywnego, silnego zawodnika, nie powinno mieć wg mnie miejsca. My, szkoleniowcy i sędziowie powinniśmy wyjaśniać sporne sytuacje, tłumaczyć, skąd biorą się decyzje sędziów, jakie metody treningowe działają a nie podjudzać do błędnych interpretacji. Rozumiem, że tam grał jego uczeń i że wtedy boli bardziej. Mój wpis nie ma na celu piętnowanie Macieja, bo każdy może się pomylić. Na pewno swoimi działaniami dla szachów zrobił duuuuuużo więcej dobrego niż namieszał w tej konkretnej sytuacji. Chcę natomiast w możliwie jasny sposób omówić problem.

Zacznijmy od postu głównego:



Jeśli nie chcesz czytać do końca, tutaj jest podsumowanie: w opisanej sytuacji, zawodnik zgłosił reklamację nieuzasadnioną. Sędzia orzekł słuszny werdykt.

A dla zainteresowanych, moja analiza:

MS: „Zawodnik poczuł się na tyle rozczarowany brakiem wiedzy i bierną postawą sędziego, że wycofał się z turnieju.” MS nie dodaje komentarza do tego zdania a przecież sędzia w takiej sytuacji nie miał prawa remisu orzec. Dlaczego?

1. Istnieje sekwencja legalnych ruchów, które mogą doprowadzić do zwycięstwa obu stron.

2. Od pozycji startowej nie doszło do 3-krotnego powtórzenia pozycji

3. Od pozycji startowej nie wykonano 50 posunięć bez bicia ani ruchu pionem.

4. Zapis dotyczący szybkiego finiszu nie obowiązuje, ponieważ MS o nim nie wspomniał, nie wiadomo też, czy może być w ogóle o nim mowa, bo nie znamy tempa gry (szybki finisz może obowiązywać w przypadku szachów klasycznych i szybkich, ale nie błyskawicznych).

Wpis ewidentnie zachęca do piętnowania sędziego, co zresztą ma miejsce w komentarzach: „Aby dodać pikanterii…”. Niestety pikanterii nie dodaje żadnej, bo jaki niby wpływ na sytuację z partii ma przydział numeru na liście startowej? No OK, mogłoby do tej partii nie dojść, bo kojarzenia byłyby inne. O efektu motyla nie będziemy jednak tu dyskutować natomiast regulamin był chyba znany przed przystąpieniem do turnieju. Jeśli ktoś uważa, że nie będzie profesjonalnie, to albo niech się nie zapisuje albo niech nie narzeka, że nie jest profesjonalnie. Proste.

Jeśli pozycja jest teoretycznie remisowa to obowiązkiem zawodnika jest wykazanie, że wie, jak ją zremisować. A wykazać można to przy szachownicy nie popełniając błędu, ogólnie rzecz biorąc stosując teorię w praktyce. Samo stwierdzenie, że to Philidor a to przecież remis, nic nie daje. Analogicznie, jeśli masz jedną sekundę i pozycję Luceny, to nie zgłaszasz sędziemu, że to teoretyczna wygrana i nie prosisz o wpisanie zwycięstwa. 

Gdyby obowiązywał zapis szybkiego finiszu, sytuacja byłaby inna. Ale nie ma o tym mowy w opisie sytuacji. Jedyną słuszną decyzją sędziego jest „grać dalej”. I taką decyzję podjął. I mu się dostało od dość ważnego influencera w polskich szachach.

W komentarzach, jak to zwykle bywa, zdania są podzielone. Jedni mówią, że takie granie na czas to chamstwo, brak honoru itp.:

„Pozycja jest oczywista i ja od razu przyjąłbym reklamację. Czas jest elementem gry, ale nie elementem dominującym, którym jest pozycja. Rzeczywiście granie takiej pozycji uważam za niesportową postawę. Niestety w Polsce sędziuje mnóstwo osób, które nie mają o szachach większego pojęcia i później powstają takie kwiatki.”

Niesportową postawę? To może przeciwnik z gorszym czasem powinien po sportowemu i honorowo poddać partię mówiąc: „Słuchaj, ja na początku partii wykorzystałem więcej czasu, a Ty mniej, przez co naraziłeś się na popełnienie błędu. Jesteś kozak, że tak się nie stało i na dodatek masz piona więcej! Poddaję się. Honorowo.” Nauczmy się zasad gry i przepisów turniejowych i dopiero wtedy grajmy w szachy i bierzmy udział w turniejach.

Odnośnie sędziów, którzy nie mają pojęcia o szachach, to pamiętajmy:

1. sędzia ma przede wszystkim znać i dobrze interpretować przepisy gry.

2. sędzia II klasy nie ma obowiązku znać wszystkich ani nawet podstawowych teoretycznie remisowych końcówek. Jedynym wymogiem siły gry jest II kategoria szachowa a tę zdobywa się grając w odpowiednim turnieju a nie na egzaminie, gdzie sprawdzana jest teoretyczna wiedza. Podsumowując, sędzia ma pełne prawo nie znać pozycji Philidora.

Sędziowie piłkarscy, jeśli sami grali w piłkę, bardzo często lepiej czują grę. Ale to nie jest żaden wymóg, żeby nim zostać. Podobnie jest z sędziami szachowymi. Doświadczenie z gry powinno pomagać, ale nawet będąc przeciętnym graczem można być wyśmienitym sędzią (przykład – Krzysztof Parol, II kategoria i Fide Arbiter: http://www.cr-pzszach.pl/ew/viewpage.php?page_id=1&zwiazek=&typ_czlonka=&pers_id=23208 – mam nadzieję, że się Pan nie obrazi za przeciętnego gracza ;))

Pojawiły się nawet jakieś bzdurne rady dla sędziego:

„Generalnie sedzia powinien:

- nakazac dalsza gre (tu jeszcze ok – przypis Tomasz Pęśko)

- sledzic przebieg parti (tu dalej ok – przypis Tomasz Pęśko)

- zobaczyc czy bialy rzeczywiscie wie jak to remisowac (tu już zaczynam wątpić, bo niby co to sędziego interesuje – przypis Tomasz Pęśko)

- nawet po opadnieciu choragiewki partia moze byc kontynuowana/ wrecz powinna jesli sedzia nie ma pewnosci. (komentarz poniżej – przypis Tomasz Pęśko)

- sedzia powinien oglosic wynik.”

No jak sędzia ma pozwolić na kontynuację gry, jeśli czas się komuś skończył? To ile oni będą jeszcze grali? No ludzie! Koniec czasu = koniec partii. 

Na szczęście są też rozsądne komentarze:

„Jeżeli nikomu nie spadł czas to nie widzę podstaw reklamowania remisowej pozycji. Z takim podejściem możnaby reklamować remisową pozycję przed wykonaniem jakiegokolwiek ruchu (gdy figury są na swoich początkowych pozycjach).

Zawodnicy mają czas - gra się toczy.

Zaproponować remis jest OK ale żeby wzywać sędziego "bo pozycja jest remisowa"?

Nawet jeżeli jest to znana pozycja to nikt nie może założyć, że obydwoje graczy ją znają i zawsze ktoś może popełnić błąd.” 

oraz 

„Pytanie, które jest fundamentalne dla oceny decyzji sędziego: czy w turnieju był ogłoszony fakt stosowania szybkiego finiszu i jeśli tak, to jakiego rodzaju? Jeśli nie - decyzja sędziego jest PRAWIDŁOWA”

No w tym turnieju pechowo nie był. Uczestnik biorąc udział, zaakceptował to.


Wnioski?

1. Przede wszystkim przeczytajmy regulamin gry w szachy. Link do aktualnego na stronie PZSzach:

http://pliki.pzszach.pl/komisje/kolegium_sedziow/2017/2018-01-01-Polska%20wersja%20FIDE%20Rules%20wa%C5%BCne%20od%201%20I%202018.pdf?fbclid=IwAR2_C4oA4B-8Vvr43-NFQ6awI5IjmOuCsju32jx2xo2BZIbKnXdAMbxIjNs

2. Czytajmy regulamin turnieju i jeśli mamy wątpliwości czy będzie on dobrze prowadzony, dopytajmy o szczegóły. Potem mamy wybór – zaakceptowanie jak jest lub rezygnacja.

3. Ja osobiście unikam turniejów bez dodawanego czasu za posunięcie. Właśnie ze względu na takie sytuacje. Kilkukrotnie się przejechałem, kosztowało mnie to kilkaset złotych w nagrodach i za więcej wrażeń tego rodzaju dziękuję.

4. Jeśli ktoś narzeka na przepisy, to niech napisze podanie do FIDE. Tylko niech tam będzie konkretna propozycja rozwiązania, która nie będzie podlegała różnym interpretacjom w zależności od poziomu gry sędziego czy zawodników. Aktualne przepisy takie właśnie są, jeśli tylko wyłączymy emocje. Wystarczy je przeczytać. Tam naprawdę ciężko jest się do czego przyczepić.

5. Powołując się na ten artykuł mogę przyznać zniżkę na zakup zegarów elektronicznych z dodawanym czasem w moim sklepie:

https://allegro.pl/uzytkownik/Tomislaw1

https://szachowarszawa.olx.pl/?view=grid#about_us



PEACE!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Genialne ruchy na chess.com

Gra on-line a jednak w realu?

Czy w szachach postępy robi się skokowo, czy stopniowo?