Czy w szachach postępy robi się skokowo, czy stopniowo?
Takie pytanie dostałem od jednego z uczniów. Na początku nie bardzo widziałem sens zastanawiania się nad tym, ale pytanie siedziało mi z tyłu głowy i faktycznie, warto się nad nim pochylić. Czasami możemy mieć wrażenie, że nie robimy postępów mimo dużego wysiłku, który wkładamy w treningi. Czy jest to powód do niepokoju?
W szkole uczyliśmy się np. matematyki i po kilku lekcjach była klasówka czy inna forma sprawdzenia wiedzy. Wiedzy konkretnej, z danego zakresu materiału. Egzamin na prawo jazdy? Teoria, łuk, koperta, górka, parkowanie - wiadomo, czego się spodziewać. Jedynie jazda po mieście jest pewnego rodzaju niewiadomą. Studia? Egzaminy i kolokwia również są z konkretnego materiału. Praca? Mało w której branży dziś uczymy się czegoś, z czego skorzystamy za dwa lata. W zdecydowanej większości przypadków pracodawca chce jak najszybciej przygotować nas do bycia produktywnym, więc konieczne jest np. opanowanie programów, na których pracuje firma.
A szachy? Już chyba wiesz, do czego zmierzam. W szachach nigdy nie wiesz, która część przerobionego materiału przyda się w najbliższych partiach. Na turnieju niekonieczne dostaniemy pozycje, które trenowaliśmy. Największa szansa na wykorzystanie wiedzy z treningów jest oczywiście w przypadku debiutów, ale im dalej w las, tym bardziej partia może się rozjeżdżać. I może być tak, że spędzimy kilkanaście godzin ćwicząc wieżówki, ale nie będzie nam dane żadnej z tych końcówek rozegrać przez kilkadziesiąt partii. Możemy mieć wtedy wrażenie, że tylko straciliśmy czas, ale te treningi spłacą się prędzej czy później. To tak, jak w przypadku Kramnika, który w turnieju kandydatów w 2018 roku zagrał ideę debiutową, którą opracował kilka lat wcześniej, ale do tamtej chwili nie miał okazji jej zagrać - przeciwnicy wybierali inne warianty (mowa o ruchu 7. ... Wg8 w partii 3. rundy przeciwko Aronianowi - link do tej partii https://www.chess.com/games/view/14315313). W szachach oraz w innych dyscyplinach sportu nie ma zatem egzaminu, sprawdzenie konkretnej wiedzy. Kategorie zdobywa się pokonując przeciwników a nie zdając test. Owszem, są kursy na poszczególne kategorie, ale zakres wiedzy jest tam umowny. Przerobienie danego kursu nie gwarantuje nam zdobycia kategorii już w najbliższym turnieju. Tu warto przytoczyć słowa GM Bartłomieja Heberli, który w Kanale Sportowym powiedział coś w stylu: "trenując na 100% nie mamy gwarancji, że się uda, ale trenując na 60%, mamy gwarancję, że się nie uda." (link do programu - https://www.youtube.com/watch?v=JWZBatsDXFM&list=PLi6mayoXmypQ-l1s6PKd1wg4z1wfJ5SHm&index=2 - niestety, nie pamiętam, w którym momencie to powiedział, ale i tak warto obejrzeć cały odcinek). Warto zatem trenować szachy stopniowo, krok po kroku zwiększać poziom trudności treningów, po wcześniejszym opanowaniu prostszych tematów. Nie porywajmy się do przerabiania książek, w których materiał jest dla nas niezrozumiały lub nie jesteśmy w stanie rozwiązać żadnego zadania. Wtedy powoli tematy będą się zazębiać i faktycznie może być tak, że dojdzie do przełomy, wszystko lepiej ułoży się w głowie i postęp będzie skokowy. Z reguły jednak czym dłużej trenujemy tym bardziej stopniowy jest postęp. Turnieje natomiast są najlepszą formą egzaminu, ale w przypadku niepowodzenia, warto próbować kolejny raz :)
Ciekaw jestem jak na moje podejście zapatruje się autor pytania :)
Niektórzy zachęcają mnie ciągle do robienia zadań szachowych, że daje to najlepszy efekt. Ale chyba stopniowa nauka taktyki, strategii, analiza partii mistrzów jest równie ważna. Ważne żeby był ustawiczny progres. W sumie mogą być jakieś chwilowe zniżki formy i z tym też trzeba się pogodzić. Uważam jednak że postęp w szachach odbywa się to etapami.
OdpowiedzUsuńznaczenie treningu poszczególnych elementów gry, procentowe rozłożeniu czasu na te elementy na różnych etapach rozwoju szachowego to jeszcze inna kwestia :)
Usuńa czemu wg Ciebie postęp w szachach odbywa się etapami?